Rozważania niedzielne
- Szczegóły
- Kategoria: Rozważania niedzielne

Ktoś napisał: „Chcę serce moje, jako bochen chleba, podzielić dla tych, którym głód doskwiera” – trud dzielenia nigdy nie będzie daremny, gdyż zawsze będzie aktualne zapotrzebowanie na ten dar miłości. Mówić dzisiaj o miłości, która jednoczy ludzi, która daje radość, która przebacza, która zdolna jest do wierności i poświęcenia, nie jest łatwo, ale trzeba mówić i dawać świadectwo. Wydawaliśmy się być zasłuchani w słowa papieża, świadka miłości, które zabrzmiały w sposób szczególny: „Otwórzcie się na największy dar Boga, na Jego miłość. [...] Dzisiaj z całą mocą proszę wszystkich synów i córki Kościoła, a także wszystkich ludzi dobrej woli, aby sprawa człowieka nie była nigdy, przenigdy oddzielona od miłości Boga”.
„Będziesz miłował” – to znaczy będziesz w stanie, dając wyraz miłości Boga, dzielić serce między ludźmi. Gdzie tej postawy się uczyć? W domu! Tylko rodzinny dom jako wspólnota kochających się osób i miejsce, do którego z radością się wraca, w którym się przebywa, w którym przeżywa się często tak ważne wewnętrzne zmagania.
- Szczegóły
- Kategoria: Rozważania niedzielne

„Misja, «Kościół wychodzący» nie jest programem, zamiarem, który należy zrealizować wysiłkiem woli. To Chrystus sprawia, że Kościół wychodzi ze swoich ograniczeń. W misji głoszenia Ewangelii wyruszasz, ponieważ Duch cię pobudza i niesie”. Bóg zawsze miłuje jako pierwszy i z tą miłością nas spotyka i nas powołuje. Nasze osobiste powołanie wynika z faktu, że jesteśmy synami i córkami Boga w Kościele, będącym Jego rodziną, braćmi i siostrami w tej miłości, której świadectwo dał nam Jezus. Wszyscy jednak mają ludzką godność opartą na Bożym powołaniu, aby byli dziećmi Bożymi, i by stawali się w sakramencie chrztu i w wolności wiary tym, czym są od zawsze w sercu Boga.
Misja jest wolną i świadomą odpowiedzią na powołanie Boga. Ale to powołanie możemy dostrzec tylko wtedy, gdy przeżywamy osobistą relację miłości z Jezusem żyjącym w swoim Kościele. Zadajmy sobie pytanie: czy jesteśmy gotowi na przyjęcie obecności Ducha Świętego w naszym życiu, do usłyszenia powołania na misję, czy to na drodze małżeństwa, czy też na drodze dziewictwa konsekrowanego lub święceń kapłańskich, a w każdym razie w zwykłym powszednim życiu?
- Szczegóły
- Kategoria: Rozważania niedzielne

Brak poczucia wdzięczności za to, że Pan nam zaufał, powierzył jakiś kawałek swojej winnicy, np. najbliższych w domu, grozi odrzuceniem Jezusa. Ileż jest rodzin, w których nie ma wspólnej modlitwy, świętowanie niedzieli polega tylko na wspólnym zjedzeniu obiadu, a święta zatraciły swój sakralny wymiar.
Wypada w kontekście dzisiejszej Ewangelii stanąć w prawdzie i zobaczyć siebie w winnicy Pańskiej, czyli Kościele, oceniając obiektywnie swoją postawę. Nie można stanąć w prawdzie bez prostoty, która towarzyszy prawie każdemu dziecku. Oszukiwanie się nigdzie nie prowadzi. Można mówić: Jestem wierzący, nikomu nic nie zrobiłem, nikogo nie zabiłem i nie okradłem, oby inni byli tacy jak ja! W ten sposób oszukujemy siebie, że jesteśmy w porządku wobec Boga i drugiego człowieka, nie potrzebujemy żadnej weryfikacji!
Trzeba dziś zapytać siebie o postawę wobec Jezusa. Jak podchodzę do Jego przykazań? Jaki wpływ na moje życie ma Chrystusowe przesłanie o miłości? W czym wyraża się wdzięczność Bogu za to, co mam? Co mogę jeszcze zmienić, aby być bliżej Niego?
- Szczegóły
- Kategoria: Rozważania niedzielne

Sługa Boży kardynał Stefan Wyszyński mawiał przed laty: „Istnieje nie tylko łaska sytości, ale i łaska głodu, bo ona przywraca nam uczucie wdzięczności za chleb”. Jeśli rzeczywiście chcemy odnaleźć drogę na ową ewangeliczną ucztę, to musimy odczuwać ciągły niedosyt przebywania z Bogiem. Niedzielna Msza Święta powinna być przeżyciem, radością, napełnianiem się łaską. To oczywiście kosztuje, bowiem wymaga od każdego weryfikacji pragnień i wyborów, wymaga zmiany stylu życia. Ale człowiek jest powołany do niesienia krzyża, który jednak w końcowym rozrachunku jest zwycięstwem.
Dzisiejsza Ewangelia niesie jeszcze jedno, ważne przesłanie. Brak odpowiedzi na Boże zaproszenie niesie ze sobą określone konsekwencje. Jeśli nawet ktoś chce oszukać Boga i udawać człowieka odpowiadającego na zaproszenie Króla, to wcześniej czy później otrzyma zapłatę za swoją dwulicowość. Mówi Jezus: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Mt 22,13).
Za tydzień kolejna Eucharystia. Jaką przyjmę postawę? Czy będzie we mnie więcej chęci, więcej ofiary w zaangażowaniu się w tę ucztę? Niech odpowiedzi zabrzmią w naszych sercach!
- Szczegóły
- Kategoria: Rozważania niedzielne

Bóg zawsze nam ufa. Trudności rodzą się po naszej stronie, gdyż to my nie umiemy zaufać Jemu. Zwróćmy uwag na kłamstwo pierwszego syna z dzisiejszej Ewangelii i na kłamstwo drugiego syna. Obydwaj okłamali ojca: pierwszy, gdyż obiecał, że przyjdzie do winnicy, ale nie stawił się do pracy, drugi – ponieważ powiedział: „Nie przyjdę”, chociaż ostatecznie przyszedł pracować. I wiemy, że tak naprawdę okłamał ojca tylko pierwszy syn. On na pewno poniósł za to konsekwencje, gdyż zniszczył wielkie wartości. Dlaczego jego kłamstwo jest aż tak znamienne? Bo zniszczyło zaufanie syna do ojca i zaufanie ojca do syna. Runął most zawierzenia. Ojciec liczył na syna, ale syn nie stawił się do pracy. Tego typu postępowanie zawsze niszczy świat wiary.
Drugi syn się opamiętał, doszedł bowiem do wniosku, że ojcu trzeba pomóc, dlatego przyszedł do winnicy. I do niego nie mamy żadnej pretensji. Uczynił ojcu miłą niespodziankę, jeszcze więcej: podbudował most zaufania. W tej przypowieści wyeksponowany jest klasyczny przykład na to, że słowo musi mieć pokrycie w czynie. Zaufanie do drugiego człowieka opiera się nie na słowie, lecz spoczywa na „wykonanym” słowie. Dlatego Chrystus pochwalił drugiego syna, a przekreślił postawę pierwszego, utożsamiając ją z postawą faryzeuszy. Jezus potępił kłamstwo, które niszczy zaufanie.
Konto parafialne: 


